10.12.2019r.

Z kraju

CZY ROZLICZANIE KOSZTÓW CIEPŁA POPRZEZ PODZIELNIKI
W BUDYNKACH WIELORODZINNYCH STANIE SIĘ POWSZECHNYM OBOWIĄZKIM PRAWNYM ?

            Mechanizmy indywidualnego rozliczania kosztów ciepła w budynkach wielorodzinnych dotarły do naszego kraju z Zachodu ponad 25 lat temu. Wraz
z kompletem oprzyrządowania, zainstalowanym w lokalach, dostarczyły one narzędzi do racjonalnego zużywania ciepła w budynkach. Zaowocowało to znacznym spadkiem jego ilości oraz zmniejszeniem kosztów sięgających 50 proc. dotychczasowego zużycia.

            Była to wtedy rewolucja techniczna w naszych budynkach a mieszkańcy uzyskali narzędzia do racjonalizowania ilości zużywanej energii na każdym z grzejników w lokalu. Pamiętamy ten okres, bo wszyscy uczestniczyliśmy w tej rewolucji. Wtedy jednak nasze budynki były pozbawione termoizolacji, podobnie jak nasze okna – szczelności.

A te braki powodowały szybkie wychładzanie lokali.

Dzisiaj już wiemy, że kompleksowa termomodernizacja budynków powinna być prowadzona w odwrotnej kolejności tj. wymiana stolarki, izolacja ścian, stropów i piwnic, a na końcu oprzyrządowanie i termoregulacja instalacji grzejnej uzbrojonej w termozawory grzejnikowe
i podzielniki.

            Gwałtowne ograniczenie kosztów ogrzewania  u większości użytkowników wywołało w tamtym okresie ich euforię, zaś niezadowolenie u sceptyków w grupie mieszkańców nieradzących sobie z obsługą systemu termoregulacji.

            Ale system ten, chociaż nie do końca doskonały, stał się systemem, zapisanym w polskim prawie energetycznym z 1997 r. jako zbiór zasad regulujących indywidualne rozliczenie kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych.  Metoda rozliczania kosztów centralnego ogrzewania przy użyciu podzielników niebędących urządzeniami pomiarowymi, zalecana jest w art. 45a ust. 8 pkt. 1 ppkt. a, ustawy.

            My u nas w spółdzielni mieliśmy w początkowym okresie wdrażania systemu podziału kosztów wielu sceptyków co do jego stosowania. Mieliśmy też wśród entuzjastów wielu „kombinatorów” próbujących powiększyć swoje oszczędności na zużyciu ciepła kosztem współmieszkańców budynku, zazwyczaj najbliższych sąsiadów zza ściany. Przenikanie ciepła przez przegrody jest naturalnym zjawiskiem fizycznym. Ma więc rzeczywisty wpływ na rozliczenie kosztów – „sąsiad ogrzewa sąsiada, który zakręcił zawór termostatyczny”. Dlatego Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakimi powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz.U. 2019 poz. 1065) wprowadziło obowiązek montażu regulatorów ciepła do grzejnika, zapewniającego w pomieszczeniu o temperaturze obliczeniowej +20oC i wyższej, uzyskanie temperatury nie niższej niż +16oC.

Zamontowanie zaworów z wyższym ograniczeniem nastawy, zmniejsza ilość ciepła przenikającego przez przegrody i powoduje zmniejszenie dysproporcji w opłatach między poszczególnymi lokalami. Dzisiaj u nas funkcjonuje blisko setka lokali, których użytkownicy wykorzystujący wykazane przez nas „mechanizmy rozliczeń” utrzymują w lokalu stare termozawory, z dolną granicą regulacji + 6oC i odmawiają zainstalowania nowych. Nie toczymy z nimi wojny. Poczekamy jak ich termozawory padną ze starości i przestaną „regulować” przepływ ciepła.

            Natomiast cała reszta mieszkańców zaakceptowała wprowadzane u nas 25 lat temu zasady, ujęte w naszym regulaminie rozliczeń ciepła i za to im dziękujemy.

 

---------------------------

            Metoda rozliczania kosztów centralnego ogrzewania przy użyciu podzielników nie wszędzie została wprowadzona. Szacuje się, że nie objęto nią 25 proc. budynków  spółdzielczych w kraju. A w niektórych spółdzielniach wprowadzono ją w niepełnym zakresie. U nas na przykład w 4 budynkach typu Czerskiego, w których po chemicznym oczyszczeniu instalacji założyliśmy termoregulatory, mieszkańcy odmówili zainstalowania podzielników. Wolą płacić dwa razy więcej niż sąsiedzi w budynku z podzielnikami, ale za to wszyscy po równo. Dzisiejsze prawo w tym zakresie, daje im taki wybór. Zresztą metoda rozliczania ciepła podzielnikami, która miała zachęcać do oszczędzania energii cieplnej, okazała się w wielu miejscach w kraju źródłem konfliktów pomiędzy zarządcami budynków
a użytkownikami lokalu. Często konflikty te znajdują epilog w sądach, które wydają kontrowersyjne wyroki.

            Kontrowersyjny wyrok Sądu Administracyjnego w Białymstoku z dnia 3 grudnia 2018 r., uchylający w całości regulamin rozliczania kosztów jednej ze spółdzielni mieszkaniowych, postawił pod znakiem zapytania sens stosowania podzielników.

            W przywołanej sprawie sąd ustalił w uzasadnieniu wyroku, że zgodnie z dokonanymi przez sąd wyliczeniami udział kosztów stałych w łącznych kosztach zakupu ciepła powinien wynosić 98%, a nie 50% jak ustaliła spółdzielnia w regulaminie.

Należy zauważyć, że każda proporcja kosztów stałych i zmiennych w łącznych kosztach zakupu ciepła, która zostałaby ustalona w regulaminie na podstawie kosztów dostawy ciepła

w jednym okresie rozliczeniowym, w następnym okresie rozliczeniowym nie ma oparcia
w rzeczywistych kosztach chociażby z prostej przyczyny, że zmienia się np. ilość ciepła zużytego przez budynek.

Do tej uwagi należy dodać, że obok opłaty zmiennej rozliczanej przez podzielniki mieszkańcy budynku płacą przez 12-m-cy tzw. opłatę stałą (taryfową) dla producenta w wielkości zbliżonej do opłaty zmiennej.

            Czyli, że Sąd Apelacyjny w Białymstoku uważa, że jedynie 1% opłaty za dostawę ciepła do budynku należy objąć systemem regulacji, zaś pozostałe 99% płacić Dostawcy jak za zboże (z powierzchni lokalu).

To pokrętna i nie wytrzymująca krytyki wyobraźnia oderwana od jakiegokolwiek racjonalnego sensu.

            Tymczasem ruch spółdzielczy w Polsce reprezentowany przez Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP uważa, że:

            Propozycja kosztów stałych i zmiennych w łącznych kosztach zakupu ciepła do budynku to podstawowy element, który ma znaczący wpływ na całość rozliczenia kosztów ogrzewania budynku.

Udział kosztów zmiennych w całkowitych kosztach dostawy ciepła do budynku powinien być taki;

- aby stymulować energooszczędne zachowania (wysoki udział kosztów zmiennych)

ale też;

- aby  nie powodować nadmiernego zróżnicowania opłaty za ogrzewanie w poszczególnych lokalach tego budynku (wysoki udział kosztów stałych)

Dlatego rozstrzygnięcia w tej sprawie podejmują przedstawiciele mieszkańców w Radach Nadzorczych spółdzielni.

-------------------------

            Związek Rewizyjny SM RP uważa, że indywidualne rozliczanie energii jest zasadne i pożądane dla jej racjonalnego użytkowania. System rozliczeń zaproponowany w nowych przepisach prawnych musi być oparty na urządzeniach, które wraz ze spójnymi
i logicznymi zapisami prawa zapewnią, że to rozliczenie będzie możliwie jak najdokładniejsze.

Natomiast Związek Rewizyjny SM RP uważa, że nie można poprzez zapisy ustawowe nałożyć na spółdzielnie mieszkaniowe obowiązku dostosowania instalacji grzewczych w jej budynkach do systemu indywidualnego rozliczania (kosztów dostaw ciepła do budynku). Pociągnęło by to za sobą olbrzymie środki finansowe, do poniesienia których zmuszeni by byli użytkownicy lokali w budynkach.

            Oczekujemy od władz, w tym od Ministerstwa Rozwoju stosownych rozwiązań prawnych w tym zakresie.

-----------------------

Tyle Związek Rewizyjny SM RP i jego stanowisko. Poczekajmy na reakcję władz
i wtedy zobaczymy, czy występować będzie prawne zagrożenie systemu, który się u nas sprawdza od 25 lat.

Zarząd ŻSM

 

03.12.2019 r.

NIE MA SPRAWIEDLIWEJ OPŁATY

            W dwóch ostatnich artykułach naszej rubryki podnosiliśmy sprawę potrzeby uporządkowania zasad utrzymania czystości i porządku w gminach, które zgłasza ruch spółdzielczy w kraju. Do uporządkowania jest tu wiele spraw takich jak: brak krajowej bazy recyklingu, brak jasnych zasad poboru opłat, czy mechanizmu ich rozliczania, nie mówiąc o niesprawiedliwych warunkach i odpowiedzialności zbiorowej za brak segregacji śmieci przez pojedynczych mieszkańców.

 Ale ostatnio wyszła sprawa, którą my zarządzający spółdzielczymi zasobami w mieście, sygnalizowaliśmy od wielu lat. Mechanizmy naliczeń spłaty na głowę mieszkańca (za śmieci i za gaz w budynkach bez gazomierzy) spowodowały odpływ (wymeldowanie) z ewidencji wielu osób, które w większości nadal zamieszkują w lokalach. Nam w Spółdzielni od 5÷7 lat zaczęło ubywać corocznie ponad 200 osób. O ile w przeszłości zasiedlaliśmy ok. 18 tys. osób, to na początku br. roku było ich już tylko 13.247 (tj. 1,89 mieszkańca na lokal).

Takie też ilości, stale weryfikowane zgłaszamy co miesiąc do żyrardowskiego magistratu
(m-c listopad br. były to 12.854 osoby, oraz 239 osób które są zwolnione z tytułu posiadania karty wielkiej rodziny).

Spadek stanu ludności w mieście sygnalizowały też od kilku lat władze miejskie, którym co roku malała liczba mieszkańców w Wydziale Ewidencji Ludności.

            W efekcie doszło do sytuacji, że na koszty usług świadczonych mieszkańcom (w tym przypadku odbioru śmieci) zaczęło brakować pieniędzy, bo kwoty jakie od nich wpływają stale ulegają zmniejszeniu.

Tak działo i dzieje się zarówno w domkach jednorodzinnych jak i w budynkach wielorodzinnych, w tym Komunalnych, TBS-owskich i spółdzielczych.

Zmiany społeczno-gospodarcze w kraju oraz swoboda przemieszczania się zarówno rodaków jak i obcokrajowców, powiązana z obostrzeniami ochrony danych osobowych ludności spowodowały poluzowanie kontroli w ewidencji ludności.

            Demolka prawna wprowadzona przez rządzących w ostatnim ćwierczwieczu do organizacji spółdzielczej, stworzyła swobodę w dysponowaniu i ustalaniu przez właścicieli innego przeznaczenia lokali w budynkach spółdzielczych niż na ich potrzeby mieszkaniowe. Lokale mieszkalne w  spółdzielni stały się inwestycją przeznaczoną na wynajem lub na cele hotelowe przez ich właścicieli. Do mieszkań tych co parę miesięcy wprowadzają się kolejne grupy pracowników zza wschodniej granicy, kierowane przez wyspecjalizowane agencje. Administracja spółdzielcza, jest przy tym częstokroć pomijana przez właścicieli lokali, w informowaniu o zmianach i stanach osób zasiedlających lokal.

            Także wielu dotychczasowych użytkowników lokali wymeldowało część swoich domowników do dalszej rodziny (babci, dziadka) poza miasto, pomimo ich dalszego zamieszkiwania w lokalu.

            Bez narzędzi prawnych, jakimi dysponują władze samorządowe czy porządkowe, trudno jest wyegzekwować prawidłowy reżim meldunkowy i kompletne opłaty za śmieci przez służby zarządcy budynków.

            Dlatego zamiast ścigać się z uchylającymi się od płatności warto by rozważyć, czy nie zastosować innego (niż odpłatność naliczana od osoby) systemu naliczeń za śmieci.

            Przykład dała Warszawa. Zdaniem władz Warszawy, opłata śmieciowa jest jak podatek, nie ma nic wspólnego z ilością śmieci, ponieważ nie ma sprawiedliwego rozwiązania w obowiązujących warunkach prawnych.

            Tymczasem koszty wywozu rosną i dzieje się to często poza kontrolą samorządu zlecającego firmom wywóz odpadów. Firmy wywożące podnoszą ceny, bo więcej kosztuje transport i przetwarzanie odpadów. Wzrosły koszty energii, pracy, itp. To wynik modelu narzuconego przez państwo – za wszystko mają zapłacić mieszkańcy. W innych państwach koszty te są także po równo rozłożone na producentów opakowań oraz na konsumentów. Tych pierwszych zniechęca się po prostu do produkcji odpadów.

Dlaczego opłata w Warszawie ma być naliczana od metra?

- Według władz miasta – nie ma sprawiedliwej metody. Mogła by być, gdyby opłata zależała od wyprodukowanej ilości odpadów. Takiej możliwości nie przewidują jednak przepisy, bo gdyby była skończyłoby się to podrzucaniem śmieci sąsiadom, czy do lasu – co i tak nie jest ewenementem w naszym regionie przy obecnym systemie opłaty.

Taka opłata zgodnie z prawem jest podatkiem. A cechą podatku jest to, że jest oderwany od konkretnej usługi i tak samo jest z opłatą za śmieci. Nie ma ona nic wspólnego z ilością śmieci.

I co jest istotne we wprowadzonym systemie – nie da się miasta oszukać, tak jak przy ustaleniu ilości domowników, ponieważ w ewidencji urzędu miasta wszystko jest policzone, każdy m2 lokalu. Władze w Warszawie wprowadzają przy tym system osłonowy dla osób samotnych i wsparcie dla ubogich rodzin.

Rozpatrują także metodykę naliczania kosztów opłat za m2 powierzchni (wynosić ma 1,2 zł/m2) i wielkość bazy naliczeń (do 60 m2 ), po przekroczeniu której kwota by spadała. Jak to zostanie ustalone w uchwałach samorządu Warszawy, dowiemy się niebawem.

-------------------------------------

 Tyle u sąsiadów. Przez wprowadzenie systemu likwidują oni poszukiwania „znikających domowników” oraz dokonają  likwidacji biurokracji związanej analizą co miesięcznej deklaracji zarządców budynków. .

Odciążą jednocześnie zarządców z obowiązku zbiórki i przekazywania kwot „podatku śmieciowego”, w którym braki za niepłacących pokrywali pozostali mieszkańcy. Czy nas w Żyrardowie stać na takie odważne działania? .

 

Zarząd ŻSM

 

 

19.11.2019 r.

Z kraju

CZY OPŁATY ŚMIECIOWE PÓJDĄ OSTRO W GÓRĘ?

            Pierwsze samorządy w kraju wprowadzają opłaty sankcyjne za niesegregowanie nieczystości. Stawki za śmieci rosną w części gmin nawet dwukrotnie. Przedstawiamy kilka problemów z tym związanych.

            Samorządy mają rok liczony od 6 września, czyli od wejścia w życie nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. z 2019r. poz. 1579), na dostosowanie do zmian lokalnego prawa gospodarowania odpadami. Gdy wdrożą nowe przepisy, mieszkańcy nie będą już mogli zadeklarować: nie segreguję. Dzielenie odpadów na frakcje dotyczyć ma wszystkich, a za nieprzestrzeganie prawa przewidziano opłaty sankcyjne, które mogą wynieść od dwukrotności do czterokrotności opłaty podstawowej. Część samorządów nowe stawki chce wprowadzić z początkiem roku. Wymusza je, oprócz zmian w prawie, także sytuacja na rynku odpadowym.

            Jednak ocena sytuacji przeprowadzona na podstawie zebranych opinii z kilku miast każe ostrożnie spoglądać na ten problem, a obowiązek dodatkowch płatności nie przełoży się natychmiast na wpływy środków do budżetu samorządów, bo:

- Po zmianie, wszystkich mieszkańców danej gminy będzie obowiązywała stawka podstawowa (najniższa) za segregowanie śmieci. Opłata sankcyjna (dwukrotna lub wyższa) będzie mogła być naliczana dopiero na podstawie decyzji administracyjnej, za dany miesiąc w którym mieszkaniec śmieci nie segregował.

     Czyli, że gminy planując wydatki, nie mogą liczyć na wpływy z wyższych stawek. Wątpią  one bowiem, czy przepisy pozwolą skutecznie ich dochodzić. Brak segregacji trzeba bowiem udowodnić. W przypadku odwołań, osób dociążonych wyższą opłatą, do samorządowych kolegiów odwoławczych i sądów administracyjnych procedura nałożenia wyższej kary będzie przeciągała się w czasie angażując dodatkowo służby gminy, co zaowocuje wzrostem kosztów obsługi. Koszty te samorządy rozłożą równo na wszystkich mieszkańców, co oznacza podwyżki.

- W wielu miejscach w kraju wzrasta od nowego roku, opłata marszałkowska za składowanie odpadów, co przełoży się na wzrost kosztów firm wywożących odpady i podwyżki ich usług w kolejnych latach.

- Nie zahamowały podwyżek zarówno limity nałożone na instytucje przyjmujące śmieci,
 a także znoszenie regionalizacji.

- W wielu miejscach kraju wychodzi w samorządach problem, niedoszacowania kosztów odbioru i zagospodarowania odpadów. Nawet jeśli gminy dopłacały do systemu to tym się nie chwaliły. Szczególnie nagminne było to w okresach przedkampanijnych, przed wyborami samorządowymi, europejskimi czy parlamentarnymi.

Także u nas w Żyrardowie, słyszymy o chętce do takich działań i wnioskach by część kosztów usług dofinansować z budżetu miasta, co jest czystym populizmem wnioskodawców, przy braku środków na inne cele (np. na podwyżki dla nauczycieli).

- Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wymusza jednak większą przejrzystość – wpłaty z opłat śmieciowych będą wpływać na oddzielne konto.

W dodatku opłata z innych źródeł – nawet jeśli nie ujawniana – odbywa się kosztem inwestycji gminnych i staje się coraz większym problemem wobec rosnących kosztów gospodarowania odpadami.

-----------------

            Uszczelnienie systemu śmieciowego miało ograniczyć szarą strefę i wyeliminować groźbę płonących magazynów odpadów.

Przyczyniło się także do urealnienia stawek za śmieci.

- Zamknięto fikcyjne instalacje, które miały pozwolenia, ale nie funkcjonowały. Ich właściciele wystawiali fałszywe zaświadczenia, że przyjęli odpady. Te natomiast trafiały do wyrobisk – mówi jeden z ekspertów branży odpadami. I w ten sposób, poprzez łańcuch pośredników były zagospodarowywane odpady z wielu firm, co obniżało ponoszone przez nie koszty. Ta działalność (przestępcza) zdaniem przywołanego eksperta została wyeliminowana.

- Dzisiaj problemem jest także podnoszona przez branżę odpadową kwestia podniesienia płacy minimalnej (o której wszyscy słyszeliśmy w wyborczych obietnicach rządowych), co
w sektorze zatrudniających wielu pracowników o niskich kwalifikacjach przełoży się na wyższe koszty usług i na podwyżki opłat za śmieci.

--------------------------

            Z kolei Polska Spółdzielczość Mieszkaniowa, zrzeszająca 4,5 tys. spółdzielni, których członkowie zamieszkują w 10 mln. mieszkań w kraju, wobec zamieszania wokół polityki śmieciowej Państwa i problemów związanych z segregacją odpadów zaproponowała, aby ciężar jej zorganizowania i zagospodarowania spoczywał na instytucjach samorządowych
a nie jak teraz na zarządcach budynków, spółdzielniach i mieszkańcach.

            Dzisiaj to one organizują na swoich terenach infrastrukturę pod zbiórkę śmieci
i zbierają środki od mieszkańców, często dokładając za niepłacących czynsz i przekazują je w całości agendom samorządu. Odpowiadają przy tym za zaniedbania których dopuszcza się Operator zaangażowany przez Gminę. Propozycja spółdzielczości, skierowana w projekcie ustawy do Marszałka Senatu zakłada, że to Rady gmin pobierały by od każdego mieszkańca opłaty w formie podatku śmieciowego uzależnionego od powierzchni mieszkania. I to służby gminy zgodnie z posiadanymi kompetencjami egzekwowały by płatności tego podatku. Czy coś z tego zostanie przyjęte w stosownych zmianach prawnych?. Zobaczymy.

Zarząd ŻSM

26.11.2019

W OBRONIE SPÓŁDZIELCZOŚCI MIESZKANIOWEJ

Ostatnie 30 lat trudno zaliczyć do okresu prosperity dla spółdzielni mieszkaniowych w kraju, a szerzej ujmując dla polskiego mieszkalnictwa. Kolejne ekipy rządowe niezależnie od swych barw politycznych podpisywały się pod inicjatywami legislacyjnymi, stwarzającymi coraz trudniejsze warunki pracy dla spółdzielni.

 

Nie wchodząc w szczegóły można by przypuszczać, że był to ciąg świadomych poczynań zmierzających do likwidacji bądź zmarginalizowania tej formy aktywności społecznej obywateli – spółdzielców. Realizowano to poprzez rozwiązania prawne ośmieszające samorządność spółdzielczą, czy też poprzez wprowadzanie do spółdzielni ograniczeń prawnych niestosowanych wobec innych jednostek gospodarczych.

Natomiast, mimo tak niekorzystnych i stale pogarszających się warunków, znakomita większość spółdzielni mieszkaniowych w kraju działa sprawnie, elastycznie dostosowując się do zmiennych warunków. W ostatnim 30-leciu stosunek rządzących do spółdzielni mieszkaniowych jest jednym z elementów polityki mieszkaniowej, a w gruncie rzeczy braku tej polityki.

Powstające od czasu do czasu programy mieszkaniowe, podbudowane hasłami politycznymi, m.in. o preferencjach dla budownictwa społecznego, znikają tuż po ogłoszeniu
i wykorzystaniu ich w kampaniach wyborczych. Dlaczego tak jest? Oczywiście przyczyn jest wiele – jedną z podstawowych stanowi fakt, że realizacja programów mieszkaniowych wymaga wielu lat i znacznie przekracza to, czym interesują się politycy rozliczani za czteroletnie kadencje. Uznanie, że zaspakajanie potrzeb mieszkaniowych obywateli jest zadaniem państwa, wymaga stworzenia ponadpartyjnego, wieloletniego konsensusu głównych sił politycznych. A na to się nie zanosi. Dlatego tak ważne i cenne są wszelkie inicjatywy zmierzające do zmian na rynku mieszkaniowym, które umożliwią zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych rodzin o niskich i średnich dochodach, a więc takie, które nie są w stanie sprostać wymaganiom deweloperów. Problemy te podjął ostatnio Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP, którego jednym z członków założycieli jest Żyrardowska Spółdzielni Mieszkaniowa. Jego przedstawiciele (m. in. Prezes Zarządu Jerzy Jankowski) na konferencji poświęconej tej problematyce przedstawili szeroką gamę poczynań Związku na rzecz mieszkalnictwa  i spółdzielczości mieszkaniowej. Dotyczą one m.in.:

  • rozwoju (przywrócenia) budownictwa spółdzielczych mieszkań lokatorskich,
  • stosunku do koncepcji Ministerstwa powołania tzw. kooperatyw mieszkaniowych,
  • uwag Związku do nowelizacji ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabranych na cele mieszkaniowe w prawo własności wraz
    z projektem ustawy o uregulowaniu praw spółdzielni mieszkaniowych do gruntów,
  • wskazania na potrzebę zmian w ustawie o utrzymaniu i czystości w gminach.

Ze szczególnym zainteresowaniem i uznaniem spotkała się przedstawiona na konferencji informacja o odblokowaniu możliwości budowy spółdzielczych mieszkań lokatorskich. Współpraca Związku Rewizyjnego SM z Bankiem Gospodarstwa Krajowego pozwoliła na uruchomienie możliwości kredytowania inwestycji mieszkaniowych na prostych, sprawdzonych przed wielu laty zasadach. Spółdzielnie (także TBS-y i spółki gminne) mogą zaciągać kredyt sięgający 75 – 80% kosztów inwestycji na 30 lat z preferencyjnym oprocentowaniem. Członkowie spłacają kredyt w ratach miesięcznych, łącznie z opłatami eksploatacyjnymi, a początkowy wkład własny nie powinien przekraczać 20% wartości mieszkania. Stworzono także możliwość wyodrębnienia mieszkań na własność, o ile przyszły lokator zadeklaruje taką chęć. W tym ostatnim przypadku kredyt będzie miał charakter komercyjny, a wyodrębnienie może nastąpić po 5-ciu latach od zasiedlenia i po spłacie całości kredytu.

Obecnie 3 spółdzielnie w kraju podjęły realizacje pilotażowych inwestycji spółdzielczego budownictwa lokatorskiego. Są one realizowane w sposób kompletny (wszystkie lokale z prawem lokatorskim) i przy dość wyśrubowanych parametrach kosztu m2 powierzchni lokalu.

Według analizy przeprowadzonej przez Związek. 60% spośród około 3,3 tys. spółdzielni deklaruje zainteresowanie tą formą realizacji mieszkań. Świadczy to o tym, jak duże jest zapotrzebowanie na mieszkania o umiarkowanych spółdzielczych czynszach, niewymagające przekraczających możliwości wielu rodzin – wkładów początkowych. Świadczy to także
o tym, że forsowane na siłę rozwiązania ustawowe, preferujące własność oraz faworyzujące budownictwo deweloperskie, nie mogą stanowić panaceum na problemy mieszkaniowe w Polsce, o czym od wielu lat sygnalizują środowiska związane z mieszkalnictwem
i spółdzielczością.

 

My w naszej spółdzielni odczytujemy potrzeby uboższej części naszych przyszłych mieszkańców. To z myślą o nich w ostatnim wybudowanym przez nas budynku przy ul. Werbickiego 6, blisko połowę z jego mieszkań (7 z 16-u) przekazaliśmy ich użytkownikom na zasadzie lokatorskiego prawa do lokalu. Ze względu na fakt, że środki na ten cel nie pochodziły z programu BGK (2 lata temu jeszcze nie funkcjonował), a z kredytu komercyjnego wziętego przez Spółdzielnię, to wkład lokatorski dla lokali z tego budynku wynosił 35%, a spłatę pozostałej części, po której uzyskać będzie można prawo odrębnej własności należy dokonać w ciągu 25 lat. Na kolejnym budynku os. Piękna zamierzamy przeprowadzić realizację w podobny sposób, jednak przy ograniczonej ilości lokali (do 25%) dla których będzie ustanowione prawo lokatorskie.

Co do programu BGK, to oczekujemy na sygnał o gotowości do aplikacji o środki kredytowe z tego programu. Mamy przygotowaną inwestycję na ul. 11 Listopada, o 50-ciu lokalach mieszkalnych. Także z niepokojem obserwujemy ruchy cenowe w całym procesie realizacji mieszkań, które zostały uruchomione przez „obietnice wyborcze” rządzących. To m.in. z tego powodu opóźniamy start realizacji budynku na os. Piękna z 24-lokalami, oczekując na stabilizację kosztów robocizny i materiałów, bez której trudno jest rozmawiać z przyszłymi nabywcami lokali.

 

Wiele emocji w środowisku spółdzielczym wzbudzają także, podnoszone na konferencji Związku Rewizyjnego sprawy uporządkowania zasad utrzymania porządku i czystości w gminach.

Obecne rozwiązania prawne i organizacyjne wg Związku Rewizyjnego są dla spółdzielczości nie do przyjęcia. Właściwa ustawa, po zmianach z 19 lipca 2019r. wprowadza odpowiedzialność zbiorową za dopełnianie wymagań segregacji śmieci. Wymóg ten jest nie do zrealizowania w budownictwie wielorodzinnym. Kto i jak ma dopilnować i egzekwować tak sformułowane przepisy? Kto i w jaki sposób skontroluje informację o liczbie osób w danym lokalu? Wreszcie w jaki sposób zamieścić 6 pojemników (worków) na różne frakcje śmieciowe w małych mieszkaniach?.

Dlatego w wystąpieniu do Marszałka Senatu, Związek Rewizyjny zawarł te i inne wątpliwości proponując wprowadzenie jednolitego podatku śmieciowego.

Pozostaje zatem pytanie – kto skontroluje firmy wywożące śmieci? Prawidłowe, systemowe rozwiązania powinny zacząć się od uporządkowania i zbudowania krajowej bazy recyklingu, co już w wielu krajach nie jest ewenementem. Natomiast obciążanie obywateli i zarządców zasobów mieszkaniowych karnymi opłatami stanowić może drugi etap walki o utrzymanie porządku i czystości.                                        

 

                                                           --------------------------------------------

Przedstawionym w powyższej informacji problemom będziemy się wnikliwie przyglądać
i reagować na zmiany o których powiadomimy naszych mieszkańców.

 

                                                                                              Zarząd ŻSM

 

05.11.2019 r.

CZY JEDNOŚĆ ROBOTNICZA OSTATECZNIE POZOSTANIE SYMBOLEM ŻYRARDOWA?

            Dwa lata temu grupa prawicowych ekstremistów Rady Miasta Żyrardowa zafundowała mieszkańcom miasta dekomunizację nazw kilku żyrardowskich ulic. Wsparła ich w tym ekipa „dobrej zmiany”, chociaż nie ponaglał ich w tej sprawie ani IPN ani żaden z ustawowych nakazów dekomunizacyjnych. Pchała ich nienawiść do tego co zawierało „robotnicze” akcenty w historii Żyrardowa.

            No bo co się stało, że akurat w dniu 16 stycznia 1945 r. czołówki okrążającej Niemców w Warszawie, Armii Czerwonej weszły do miasta i wyzwoliły Żyrardów z 5,5 letniej okupacji. Że młodzi Rosjanie-czołgiści wysłani w bój przez własne dowództwo, złożyli ofiarę życia w centrum naszego miasta. Przecież prawie większość mieszkańców miasta zgromadzonych w tym dniu w kościele farnym, oczekiwała z niepokojem i nadzieją na wyzwolicieli. Większość z nich oglądała czołg z rozstrzelanymi czołgistami (wg relacji świadków tamtych wydarzeń).

            Dzisiejsi „poprawiacze historii” w naszym mieście usunęli ten fakt z historii miasta, ale nie z naszej pamięci. A zdjęcie tablic upamiętniających to wydarzenie, to nikczemny akt nienawiści do myślących inaczej niż oni.

            To samo zrobiono ze zmienianymi nazwami ulic, w tym z ulicą „16 Stycznia”. Nie wiemy komu to wtedy przeszkadzało, wiemy jedynie, że 16 stycznia 1945 r. przepędzono hitlerowców z Żyrardowa. I to, jest fakt o którym wszyscy domorośli żyrardowianie pamiętają. Nazwy zmieniono także kilku innym miejskim ulicom.

            Ale najbardziej zbulwersowały mieszkańców „kombinacje” przy nazwie -Jedności Robotniczej i zmiana nazwy ich spółdzielczej ulicy.

„Poprawiacze” historii wymyślili bowiem, że słowo „robotniczy” to synonim słowa „komunistyczny” i utożsamili nazwę „Jedności Robotniczej” z komitetem wyborczym Komunistycznej Partii Robotniczej Polski zrzeszającym działaczy KPPR w wyborach samorządowych w Żyrardowie w 1928 r. A było to przecież samo w sobie wydarzeniem o marginalnym znaczeniu dla historii miasta, czy Polski – a więc faktem znanym zupełnie nielicznym osobom.

            A przecież „Jedność Robotniczą” można było powiązać z faktami o większym znaczeniu, np. tym że „Jedność Robotnicza” to wydawany w Warszawie w latach 1916 ÷ 1918, tygodnik będący legalnym pismem Polskiej Partii Socjalistycznej, poświęcony interesom i sprawom „klasy pracującej”. Udokumentowany jest przy tym fakt, że na łamach tego ogólnopolskiego pisma ukazywały się również korespondencje z Żyrardowa które w tych czasach miały znaleźć wielu czytelników spośród tysięcy robotników zamieszkujących miasto. To w tamtym okresie, członkiem partii PPS był dzisiejszy idol prawicy marszałek Józef Piłsudski.

            Także wojewódzki Sąd Administracyjny w uzasadnieniu wyroku do odwołania Żyrardowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, która wniosła skargę w listopadzie 2017 r. stwierdził „że wybór patrona ulicy Jedności Robotniczej w Żyrardowie nie był wyborem przypadkowym i lekkomyślnym. Przeciwnie w Żyrardowie, mieście o bogatej historii ruchu robotniczego, strajków pracowniczych i wspólnej walki jego mieszkańców o swoje prawa jest to w zasadzie jedyna nazwa ulicy upamiętniająca ten fragment historii miasta. Natomiast grupa radnych swoją pochopną decyzją, objętą zaskarżoną uchwałą, podjęła wysiłek aby tę kartę historii miasta Żyrardowa zatrzeć. Zdaniem WSA „jedność robotnicza” mieszkańców Żyrardowa w walce o ich prawa i jej pozytywne efekty, powinna być powodem do chluby i upamiętnienia, nie zaś zatarcia w ludzkiej pamięci”.

            „Poprawiaczom” udało się jeszcze raz zdeptać wolę mieszkańców i werdykt Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wnieśli ponownie pod obrady Rady Miasta, uchwalę o zmianie nazwy ulicy Jedności Robotniczej i wykorzystując większość mandatów w Radzie Miasta (Klub Kukiz-15 i PiS), zdeptali wolę suwerena, którym byli mieszkańcy ulicy.

Tym razem jako powód wskazano, że nazwę tę nadano w 1976 r. z okazji i dla uczczenia, któregoś tam Zajazdu PZPR odbywanego w kraju.

--------------------------------------

            Życie pokazało, że walka ze społeczeństwem, będąca domeną tyranii i dyktatur, nie popłaca w demokracji. Mało tego, jest zaczynem do odrodzenia się społeczeństwa obywatelskiego, potrafiącego upomnieć się o swoje prawa.

            Mieszkańcy ulicy, których korzenie rodzinne tkwią w środowisku Żyrardowa, zorganizowali się w Komitet Inicjatywy Obywatelskiej i ponownie wnieśli do Rady Miasta projekt uchwały, przywracający poprzednią nazwę ulicy. Wspomagały ich w tym Komitet Osiedlowy Mieszkańców Północnej Dzielnicy Mieszkaniowej i obydwie Spółdzielcze Rady Osiedli – Wschodu i Teklina.

            Projekt pod którym zebrano ponad 500 podpisów Obywateli był przedmiotem rozpatrywania przez Radę Miasta w dniu 28 października br. Jego założenia i intencje przedstawiła na Sesji liderka Obywatelskiego Komitetu Uchwałodawczego p. Barbara Stopińska-Monik.

            W burzliwej dyskusji, przy kolejnych napaściach przedstawicieli żyrardowskiej „dobrej zmiany”, którzy zapowiedzieli dalszą obstrukcję prawną inicjatywy mieszkańców. Rada Miasta głosami 14 : 6 przyjęła uchwałę  przywracającą nazwę ulicy Jedności Robotniczej jej mieszkańcom. Liczymy, że tym razem ostatecznie.

Cieszymy się bardzo razem z nimi i obiecujemy wspomagać ich w innych podobnych sytuacjach.

 

Samorząd ŻSM

 

Kontakt

 

Żyrardowska Spółdzielnia Mieszkaniowa

96-300 Żyrardów

ul. Środkowa 35

 

tel. +48 46 855 30 41

tel. +48 46 855 30 42

fax. / tel. +48 46 855 49 54

 

e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Dział Techniczny

e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Administracja os.

"Wschód - Teklin - Piękna"

tel. +48 46 855 46 92

tel./fax +48 46 855 75 92

 

Administracja os.

"Żeromskiego - Sikorskiego - Batorego - Centrum - Radziejowska - Słoneczna - Kościuszki"

tel. +48 46 855 30 53

tel./fax +48 46 855 43 70

 

Osiedlowy Dom Kultury

tel./fax +48 46 855 16 56

e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Klub "Koliber"

tel. +48 46 855 75 60

e-mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

 

Klub Kultury Fizycznej

tel. +48 46 855 98 77

Rachunki Bankowe

Redakcja serwisu